Misyjne drogi
Kenii zagraża wojna domowa
Afryka z opowiadań misjonarzy zamieszczanych na stronach naszych pism kojarzy się z ciepłem, z serdecznością, choć także z bólem i trudem. Jednak to, co słyszymy o Kenii, napawa zdumieniem. Wojsko na ulicach. Tysiące uchodźców. Zastrzelony ksiądz, rektor seminarium. Czy taki scenariusz jest możliwy w państwie, w którym 2/3 mieszkańców to chrześcijanie? Niestety tak.
Afryka to skomplikowany twór. Trudno go zrozumieć. Jednego dnia może być pokój, przyjaźń, wspólne zasiadanie do stołu, a kolejnego dnia wojna na śmierć i życie – mówił wieloletni ambasador w Nairobi, stolicy Kenii, na spotkaniu z poznańskimi studentami. W 1963 r. Kenia uzyskała niepodległość, która była okupiona krwawymi walkami. Afrykańczycy cieszyli się wolnością. Kenia ma krótką historię państwowości naznaczoną w tle procesami dekolonizacyjnymi, gdzie często granice nowych państwa afrykańskich wyznaczały linijka i ekierka, a nie zdrowy rozsądek – twierdzi prof. Witold Mazurczak, specjalista od historii politycznej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Kenia jest zbitką różnych plemion, interesów. Spokój panował długo. Spokój przed burzą, jak pokazały ostatnie miesiące.
Afryka to skomplikowany twór. Trudno go zrozumieć. Jednego dnia może być pokój, przyjaźń, wspólne zasiadanie do stołu, a kolejnego dnia wojna na śmierć i życie – mówił wieloletni ambasador w Nairobi, stolicy Kenii, na spotkaniu z poznańskimi studentami. W 1963 r. Kenia uzyskała niepodległość, która była okupiona krwawymi walkami. Afrykańczycy cieszyli się wolnością. Kenia ma krótką historię państwowości naznaczoną w tle procesami dekolonizacyjnymi, gdzie często granice nowych państwa afrykańskich wyznaczały linijka i ekierka, a nie zdrowy rozsądek – twierdzi prof. Witold Mazurczak, specjalista od historii politycznej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Kenia jest zbitką różnych plemion, interesów. Spokój panował długo. Spokój przed burzą, jak pokazały ostatnie miesiące.
Róg Afryki to Róg Nienawiści
Róg Afryki to Róg Nienawiści. Zapomniane piekło. Leżą tam Etiopia, Somalia, Dżibuti (Somali Francuskie) i Erytrea. Sąsiadują z nimi Sudan i Kenia. Wszystkie znane są z okrucieństwa wobec swoich mniejszości oraz sąsiadów – twierdzi w swoich zapiskach Krzysztof Mroziewicz. Pisze, że ta część Afryki związana jest z wojnami dyktatur, klanów, z wojnami na słowa czy wojnami religijnymi. Jak to możliwe, że przemoc i mord rozlały się właśnie po Kenii, kraju uważanym dotąd za bardzo stabilny jak na afrykańskie standardy? – Poszło o władzę obecnego prezydenta – ocenia na łamach Gościa Niedzielnego, o. Adam Wąs SVD, który pracował w Kenii w latach 90. – To tutaj prawidłowość, że taka niemoc oddania władzy przeradza się w walki plemienne – dodaje. Przyzwyczajony do władzy prezydent Mwai Kibaki wywodzi się, z największego w Kenii plemienia Kikuju. Właśnie po raz kolejny wygrał wybory, pomimo że sondaże dawały przewagę jego rywalowi, kandydatowi opozycji Railowi Odindze z plemienia Luo. Opozycja twierdzi, że wyniki głosowania zostały sfałszowane. Także Komisja Europejska i USA wyraziły wątpliwości co do uczciwości tych wyborów. Według obserwatorów z Unii Europejskiej, wyniki nie zgadzają się z liczbą oddanych głosów. Kiedy ogłoszono zwycięstwo dotychczasowego prezydenta, rozwścieczeni zwolennicy opozycji wyszli na ulice. Niestety, z maczetami w dłoniach. Mordowali swoich sąsiadów z ludu Kikuju, plemienia prezydenta. Kenię zasnuły dymy z podpalonych domów, sklepów, stacji benzynowych, samochodów, kościołów. Krew polała się w stolicy Nairobi oraz na zachodzie kraju, gdzie Kikuju są w mniejszości. Od 27 grudnia, czyli dnia zakwestionowanych wyborów prezydenckich, w Kenii było już prawie tysiąc ofiar i około stu tysięcy uchodźców.Ksiądz ofiarą, a modlitwa pomocą
Nieważne, jakiego się jest wyznania, jakiej religii. Ważne, z jakiego się jest plemienia –na gorąco relacjonował zamieszki jeden z Kenijczyków. W Kenii zamordowano katolickiego księdza. Tragedia wpisuje się w eskalację walk plemiennych trwających w Nakuru. Samochód 41-letniego kapłana został zatrzymany na blokadzie drogowej w celach rabunkowych. Ks. Michaela Kamau Ithondekę wyciągnięto na drogę. Gdy sprawcy zauważyli, że należy on do plemienia Kikuju, bezlitośnie go ukamienowali. Diecezjalny kapłan był biblistą i wicerektorem seminarium w Tindinyo. Wszystko to sprawia, że Kenijczycy coraz słabiej wierzą w owocność pokojowej misji byłego sekretarza generalnego ONZ Kofiego Annana. Mimo to przedstawiciele różnych Kościołów nie tracą nadziei i starają się pośredniczyć między prezydentem Mwai Kibakim i podważającym wyniki wyborów przywódcą opozycji Railą Odingą. W kenijskich świątyniach trwają modlitwy o pokój. Pracujący w Nairobi ks. Wacław Dominik ze Stowarzyszenia Misji Afrykańskich informuje, że w stolicy jest na razie spokojnie. Konflikt zaostrza się jednak na zachodzie kraju. Nairobi wydaje się być w miarę spokojne. W Nakuru wprowadzono godzinę policyjną z powodu zamieszek, w których zginęło ponad 50 osób. Miasto patroluje wojsko. Gazety donoszą o zorganizowanych gangach, które niszczą mienie, zabijają ludzi i walczą między sobą. Telewizja nadal ma zakaz bezpośredniego nadawania wiadomości z miejsc, gdzie trwają zamieszki. Dochodzą wieści o poważnych zamieszkach teraz już w Naivasha, kolejnym kenijskim mieście – powiedział Radiu Watykańskiemu. – Prosimy Boga o dar pokoju dla Kenii oraz o pokojowe rozwiązanie tej sytuacji – dodał ks. Dominik. O. Mariusz Wilk OMI stwierdza, że w takich sytuacjach, szczególnie w Kenii, zawsze cierpią niewinni i najbardziej ubodzy. Wielcy politycy, którzy podburzają ludność cywilną, żyją bezpiecznie w willach z ochroniarzami i systemami bezpieczeństwa.Nadzieja na rozmowy
Nadzieja na rozmowy jest jednak jednocześnie dzwonkiem alarmowym: każdy zaczyna liczyć koszta ostatniego miesiąca. Do Kenijczyków dociera, że do spalonych domów, setek zabitych ludzi, zniszczonych małżeństw, zgwałconych kobiet, wkrótce trzeba będzie doliczyć nowe wydatki. Tak naprawdę Kenia dopiera teraz zacznie płacić cenę za chaos. Port w Mombasie zwyczajnie się zaczopował. Można by zrobić wystawę pt. Kontenery świata. Linia kolejowa łącząca Mombasę z Ugandą została zniszczona w trzech miejscach. Ceny żywności wzrosły o 40%. Do czerwca pracę ma stracić 400 tysięcy ludzi. O turystyce – dźwigni kenijskiej gospodarki – nikt już nie śmie nawet wspominać. I wreszcie najgorsze – przyjdzie płacić cenę za nienawiść, za palenie domów sąsiadom, za polowania na ludzi jak na zwierzęta. Za gwałcenie kobiet na oczach bliskich. Tego żaden ekonomista nie podsumuje. Przekonują o tym wszystkim zgodnie br. Radosław Malinowski – misjonarz biały oraz Financial Times Africa.Droga Kościoła
Benedykt XVI w encyklice Spe Salvi pisze, że modlitwa jest szkołą nadziei na lepszą przyszłość, na pokój. Do modlitwy także trzeba dołączyć nasze działanie i cierpienie. W Kenii Kościół katolicki stara się dawać nadzieję, że przyszłość Kenii będzie lepsza, gdy będzie związana z Chrystusem. Biskupi i księża proszą o modlitwę o pokój, organizują rozmowy zwaśnionych plemion i polityków, proszą o ofiarowanie cierpień w intencji pokoju. To dzisiejsza droga ku nadziei chrześcijan w tym kraju.O. Marcin Wrzos OMI

