Misyjne drogi
Życie na krawędzi
Wiadomości od misjonarzy oblatów M.N. pracujących w Pakistanie
Już od 1970 r. misjonarze oblaci pracują w Pakistanie. Parafia w Quetta, gdzie Dobrą Nowinę głosi czterech z nich, rozciąga się w 60% wzdłuż granicy z Afganistanem. Niemal codziennie w tej okolicy przekraczają ją tysiące Afgańczyków. Także wielu Pakistańczyków, żyjących na terenach przygranicznych, przemieściło się wraz z rodzinami w głąb kraju. I chociaż oblaci obawiają się ewentualnego napadu ze strony ekstremistów, to jednak czynią wszystko co możliwe, aby wyjść naprzeciw potrzebom uchodźców.
Atak na kościół w Bahawulpur niedaleko Peszawaru 28 października, w którym zginęły dziesiątki ludzi, wzbudził lęk przed dalszymi możliwymi atakami na chrześcijan w tym kraju. Atmosferę panującą w Pakistanie opisał w liście superior delegatury, o. Victor Gnanapragasam OMI: „Tak, sytuacja jest napięta w całym Pakistanie. Najgorzej jest w Quetta i Peszawarze. Większość cudzoziemców opuściła kraj. Chrześcijanie żyją w napięciu – po prostu na krawędzi życia i śmierci. Złożyliśmy naszą przyszłość w dłoniach Boga i cieszymy się naszym codziennym życiem.
Przeżyliśmy pierwszy atak terrorystyczny, dokonany na kościół w Bahawalpur. Podobne incydenty zdarzały się już wcześniej w meczetach kilku sekt muzułmańskich. Może się on powtórzyć również w innych częściach kraju. Bóg jeden wie, kiedy się to skończy. Boimy się nie tyle o nasze życie, ile o los tych, którzy są powierzeni naszej pieczy. W junioracie mamy obecnie 20 chłopców i jesteśmy odpowiedzialni za ich bezpieczeństwo. Ufamy Bogu i prosimy Was, abyście pamiętali o nas w modlitwach”.
O. Maksym Fernando pisze z Quetta, że do odpowiedzialności za masakrę w Bahawalpur przyznała się nieznana grupa zwana „Lashkar-i-Umer” (Armia Omara), która zapowiedziała kontynuowanie ataków. Mułła Mohammed Omar to najwyższy przywódca Talibów w Afganistanie. Niektóre grupy fundamentalistów oświadczyły, iż za każdego muzułmanina zabitego w czasie bombardowań amerykańskich w Afganistanie musi zginąć dwóch chrześcijan w Pakistanie.
31 października władze cywilne w Quetta zapewniły chrześcijańskich duszpasterzy, że specjalny personel służby bezpieczeństwa będzie ochraniał wszystkie kościoły podczas sprawowania nabożeństw.
O. Fernando dodaje, że „wśród mieszkańców panuje przekonanie, że gdyby pieniądze wydawane przez USA i ich sojuszników oraz te przeznaczane przez Talibów i Osamę bin Ladena na stawianie oporu otrzymałby ubogi lud – wszyscy żyliby w pokoju i dlatego też nasza chrześcijańska społeczność nieprzerwanie trwa na modlitwie o pokojowe rozwiązanie konfliktu”.
Atak na kościół w Bahawulpur niedaleko Peszawaru 28 października, w którym zginęły dziesiątki ludzi, wzbudził lęk przed dalszymi możliwymi atakami na chrześcijan w tym kraju. Atmosferę panującą w Pakistanie opisał w liście superior delegatury, o. Victor Gnanapragasam OMI: „Tak, sytuacja jest napięta w całym Pakistanie. Najgorzej jest w Quetta i Peszawarze. Większość cudzoziemców opuściła kraj. Chrześcijanie żyją w napięciu – po prostu na krawędzi życia i śmierci. Złożyliśmy naszą przyszłość w dłoniach Boga i cieszymy się naszym codziennym życiem.
Przeżyliśmy pierwszy atak terrorystyczny, dokonany na kościół w Bahawalpur. Podobne incydenty zdarzały się już wcześniej w meczetach kilku sekt muzułmańskich. Może się on powtórzyć również w innych częściach kraju. Bóg jeden wie, kiedy się to skończy. Boimy się nie tyle o nasze życie, ile o los tych, którzy są powierzeni naszej pieczy. W junioracie mamy obecnie 20 chłopców i jesteśmy odpowiedzialni za ich bezpieczeństwo. Ufamy Bogu i prosimy Was, abyście pamiętali o nas w modlitwach”.
O. Maksym Fernando pisze z Quetta, że do odpowiedzialności za masakrę w Bahawalpur przyznała się nieznana grupa zwana „Lashkar-i-Umer” (Armia Omara), która zapowiedziała kontynuowanie ataków. Mułła Mohammed Omar to najwyższy przywódca Talibów w Afganistanie. Niektóre grupy fundamentalistów oświadczyły, iż za każdego muzułmanina zabitego w czasie bombardowań amerykańskich w Afganistanie musi zginąć dwóch chrześcijan w Pakistanie.
31 października władze cywilne w Quetta zapewniły chrześcijańskich duszpasterzy, że specjalny personel służby bezpieczeństwa będzie ochraniał wszystkie kościoły podczas sprawowania nabożeństw.
O. Fernando dodaje, że „wśród mieszkańców panuje przekonanie, że gdyby pieniądze wydawane przez USA i ich sojuszników oraz te przeznaczane przez Talibów i Osamę bin Ladena na stawianie oporu otrzymałby ubogi lud – wszyscy żyliby w pokoju i dlatego też nasza chrześcijańska społeczność nieprzerwanie trwa na modlitwie o pokojowe rozwiązanie konfliktu”.
OMI-Info

