Misyjne drogi
Oblaci z Dżafny - w ogniu doświadczeń
Już od prawie 20 lat Sri Lanka, a zwłaszcza wschodnia część wyspy, doznaje utrapień wojny domowej. Przytaczane przez prasę cyfry mówią o 60000 zabitych i ponad milionie uchodźców. Tak oto abp Marcello Zago opisuje tę tragiczną sytuację: „Wojna pomiędzy rządem centralnym, zdominowanym przez siły syngaleskie z południowej części kraju, a tamulskich rebeliantów z północy, jako przyczynę czy też – zdaniem niektórych – pretekst ma nieuznawanie narodu tamuslkiego oraz jego praw. Przez większość mieszkańców Tamulowie uważani są za mniejszość etniczną, która powinna się podporządkować reszcie kraju. W istocie Tamulowie stanowią ok. 17-20% ogółu ludności. Chodzi jednak o naród cieszącyy się prastarą kulturą, własnym językiem, ziemią, którą zamieszkuje od tysiącleci, niezwykle bogatą historią, religią tradycyjnie hinduistyczną, długą niezawisłością polityczną jak również specyficznymi strukturami społecznymi”. Konflikt wywołała narzucona przez Kolombo centralizacja administracyjna oraz decyzja uznająca syngaleski za wyłączny język urzędowy. Coraz zacieklejsze stawały się starcia pomiędzy armią rządową a „rebeliantami” (LTTE, tzw. „Tygrysami”), spośród których wielu liczy poniżej 18 lat. Bezowocne okazały się dotychczasowe próby rozwiązania konfliktu czy to na drodze polityczno-dyplomatycznej czy też militarnej”.
Walki nie oszczędzają ludności cywilnej ani też mniejszości katolickiej. 16 kwietnia br. Bp Manaru, Joseph Rayappu, zaprotestował przeciw okupowaniu przez armię rządową sanktuarium Matki Bożej w Madhu. W liście z 5 kwietnia Biskup zwrócił się do Prezydenta kraju, pani Chandrika Kumaratunga, „aby dała dowód szlachetności ducha wobec wartości duchowych, jak również swego zaangażowania na rzecz poszanowania mniejszości oraz ich uczuć przez zarządzenie natychmiastowego wycofania się sił bezpieczeństwa i wszelkich oddziałów zbrojnych ze strefy sanktuarium w Madhy, zajmującego obszar ok., 400 akrów”.
Sanktuarium to położone jest wśród lasów. Podczas ostatnich siedmiu lat przyjęło ono ok. 23000 uchodźców. Wysoki Komisarz ONZ użył w odniesieniu do sanktuarium wyrażenia „pola otwartej gościnności”: osoby dotnie te wojny mogły się tam schronić podczas konfliktu, by powrócić do siebie po ogłoszeniu rozejmu. Tradycyjnie teren sanktuarium był obszarem zdemilitaryzowanym. Ale oto w połowie marca wojska rządowe weszły na teren sanktuarium, szanowanego zarówno przez Syngalezów jak i Tamulów.
Misjonarze oblacie z zakonnej wice prowincji Dżafny, opiekujący się sanktuarium, przeżywają w różnych miejscach kraju dolę i niedolę miejscowej ludności. I tak w listopadzie ub. r. zmuszeni zostali do opuszczenia wraz z ludnością cywilną Dżaffny, będącej obiektem bombardowań i pozostającej pod władzą Tygrysów, a następnie przejętej przez wojska rządowe. Ukryli się w wioskach i lasach południowej diecezji Mannar. Podobne doświadczenia przeżyły siostry Św. Rodziny z Bordeaux, których prowincja zakonna w Dżaffnie liczy 224 profeski. W kwietniu 1996 r. o. Philiphiah Jesunesan podjął decyzję o powrocie oblatów do zburzonej Dżaffny. Wiele znaczącym i zarazem symbolicznym wydarzeniem było otwarcie scholastykatu oblackiego w Columbuthurai w Dżaffnie. W tym samy czasie ponownie otwarto także juniorat. Tak pisał o powrocie o. Prowincjał Philiphiah Jesunesan: „Podjęliśmy decyzje powrotu do Dżaffny oraz reaktywowaniu naszych wspólnot oblackich, aby być blisko ludzi powracających do swych jakże umiłowanych domostw. Ponownie jest to dla nas czas trudny. Nie mogę nie wyrazić podziwu dla oblatów za ich determinacje, odwagę i gotowość powrotu, chociaż nie było to wolne od ryzyka. Oczekuje nas teraz dzieło odbudowy”.
Z okazji świąt Zmartwychwstania nowy przełożony prowincjalny oblatów z Dżaffny, Jeevandra Paul, pisał do swoich współbraci: „Doświadczenie stałej obecności Zmartwychwstałego Pana stanowiło dla uczniów źródło otuchy, siły i odnowy. Jest moim życzeniem, aby ten czas Wielkiej Nocy wzbudził w naszych sercach podobne oświadczenie. Nigdy nie wolno pozwolić na to, ażby mroczne chmury wojny, śmierci i zniszczenia, jakie się przetaczają nad naszym ludem, miały zaciemnić perspektywę naszego życia i naszej misji”.
Znakami nadziei dla oblatów jest ich zaangażowanie w regionach dotkniętych nieszczęściem oraz wzrost powołań. W 1981 r. w diecezji Mannar pracowało dwóch oblatów. Dzisiaj jest ich już tam dziesięciu. Wiece prowincja w Dżaffnie ma też misjonarzy pracujących w Pakistanie, Korei oraz w innych krajach. Liczy ona 17 scholastyków. 8 przebywa w scholastykacie w Amitya w Kandy, jeden w Rzymie, a pozostali w Columbuthurai w Dżaffnie. W styczniu dwóch juniorów wstąpiło do prenowicjatu w Maggona. W nowicjacie natomiast przebywa ośmiu kandydatów do życia oblackiego.
Walki nie oszczędzają ludności cywilnej ani też mniejszości katolickiej. 16 kwietnia br. Bp Manaru, Joseph Rayappu, zaprotestował przeciw okupowaniu przez armię rządową sanktuarium Matki Bożej w Madhu. W liście z 5 kwietnia Biskup zwrócił się do Prezydenta kraju, pani Chandrika Kumaratunga, „aby dała dowód szlachetności ducha wobec wartości duchowych, jak również swego zaangażowania na rzecz poszanowania mniejszości oraz ich uczuć przez zarządzenie natychmiastowego wycofania się sił bezpieczeństwa i wszelkich oddziałów zbrojnych ze strefy sanktuarium w Madhy, zajmującego obszar ok., 400 akrów”.
Sanktuarium to położone jest wśród lasów. Podczas ostatnich siedmiu lat przyjęło ono ok. 23000 uchodźców. Wysoki Komisarz ONZ użył w odniesieniu do sanktuarium wyrażenia „pola otwartej gościnności”: osoby dotnie te wojny mogły się tam schronić podczas konfliktu, by powrócić do siebie po ogłoszeniu rozejmu. Tradycyjnie teren sanktuarium był obszarem zdemilitaryzowanym. Ale oto w połowie marca wojska rządowe weszły na teren sanktuarium, szanowanego zarówno przez Syngalezów jak i Tamulów.
Misjonarze oblacie z zakonnej wice prowincji Dżafny, opiekujący się sanktuarium, przeżywają w różnych miejscach kraju dolę i niedolę miejscowej ludności. I tak w listopadzie ub. r. zmuszeni zostali do opuszczenia wraz z ludnością cywilną Dżaffny, będącej obiektem bombardowań i pozostającej pod władzą Tygrysów, a następnie przejętej przez wojska rządowe. Ukryli się w wioskach i lasach południowej diecezji Mannar. Podobne doświadczenia przeżyły siostry Św. Rodziny z Bordeaux, których prowincja zakonna w Dżaffnie liczy 224 profeski. W kwietniu 1996 r. o. Philiphiah Jesunesan podjął decyzję o powrocie oblatów do zburzonej Dżaffny. Wiele znaczącym i zarazem symbolicznym wydarzeniem było otwarcie scholastykatu oblackiego w Columbuthurai w Dżaffnie. W tym samy czasie ponownie otwarto także juniorat. Tak pisał o powrocie o. Prowincjał Philiphiah Jesunesan: „Podjęliśmy decyzje powrotu do Dżaffny oraz reaktywowaniu naszych wspólnot oblackich, aby być blisko ludzi powracających do swych jakże umiłowanych domostw. Ponownie jest to dla nas czas trudny. Nie mogę nie wyrazić podziwu dla oblatów za ich determinacje, odwagę i gotowość powrotu, chociaż nie było to wolne od ryzyka. Oczekuje nas teraz dzieło odbudowy”.
Z okazji świąt Zmartwychwstania nowy przełożony prowincjalny oblatów z Dżaffny, Jeevandra Paul, pisał do swoich współbraci: „Doświadczenie stałej obecności Zmartwychwstałego Pana stanowiło dla uczniów źródło otuchy, siły i odnowy. Jest moim życzeniem, aby ten czas Wielkiej Nocy wzbudził w naszych sercach podobne oświadczenie. Nigdy nie wolno pozwolić na to, ażby mroczne chmury wojny, śmierci i zniszczenia, jakie się przetaczają nad naszym ludem, miały zaciemnić perspektywę naszego życia i naszej misji”.
Znakami nadziei dla oblatów jest ich zaangażowanie w regionach dotkniętych nieszczęściem oraz wzrost powołań. W 1981 r. w diecezji Mannar pracowało dwóch oblatów. Dzisiaj jest ich już tam dziesięciu. Wiece prowincja w Dżaffnie ma też misjonarzy pracujących w Pakistanie, Korei oraz w innych krajach. Liczy ona 17 scholastyków. 8 przebywa w scholastykacie w Amitya w Kandy, jeden w Rzymie, a pozostali w Columbuthurai w Dżaffnie. W styczniu dwóch juniorów wstąpiło do prenowicjatu w Maggona. W nowicjacie natomiast przebywa ośmiu kandydatów do życia oblackiego.
(OMI-Info)

