Listy do dzieci
Wspaniały pan profesor Jean-Marc
Ngaoundéré , 2007-06-20
Kochane Dzieci,
wiecie już z poprzednich listów, że teraz pracuję w liceum katolickim w Ngaoundéré. Uczy w nim również pan profesor Jean-Marc (Jan Marek). Jest niezwykle ciekawym człowiekiem, dlatego postanowiłam wam o nim napisać. Jest bardzo lubiany przez wszystkich uczniów i na pewno Wy również go polubicie.
Urodził się niedaleko dużego portu Douala w głęboko religijnej rodzinie. Kiedy miał dwa lata, nagle zmarł mu ojciec. Dlatego jego wychowaniem i wykształceniem zajęła się jego dalsza rodzina. Ta rodzina mieszkała jednak w różnych miastach. Do przedszkola i pierwszych dwóch klas uczęszczał jeszcze w Douala. W tym czasie matka zaszczepiła w jego sercu miłość Boga i nauczyła go wiele modlitw. Trzecią klasę skończył w stolicy Jaunde, czwartą w Ngaoundéré, a piątą i szóstą w Garoua. Jak widać, przewędrował niemal cały Kamerun. Do szkoły średniej uczęszczał znowu w Douala, ale musiał jednocześnie pracować, by zarobić na opłacenie szkoły.
Po maturze dostał się na uniwersytet w Ngaoundéré, gdzie studiował prawo. Przed wyjazdem na studia jego matka, biedna wdowa, dała mu na dalszą drogę życia pięknie oprawione Dziesięcioro Przykazań Bożych, mówiąc mu: „Synu, nie mam majątku, aby ci go dać, ale daję skarb, który uczyni cię szczęśliwym: Przykazania Boże! Gdy je będziesz zachowywał, Pan Bóg będzie ci błogosławił”. Te słowa zapisały się głęboko w sercu Jean-Marca.
W czasie studiów nie tylko dobrze się uczył, ale również dużo udzielał się w parafii studenckiej, uczęszczał regularnie na Msze św. Został również mianowany katechistą i w jednej z wiosek uczył dzieci religii i przygotowywał je do sakramentów świętych. Po ukończeniu studiów zaczął pracę w naszym liceum. Uczy angielskiego i religii, jest także wychowawcą – odpowiedzialnym za dyscyplinę w szkole. Oprócz tego prowadzi koło języka angielskiego i drużynę skautową.
Od samego początku pobytu w szkole podziwiałam jego gorliwość i troskę o wychowanie religijne. Już wspomniałam, że jest bardzo lubiany. Dzieci bardzo często przychodzą do niego po radę. Wciąż jest ich pełno w jego biurze, i czekają, aby z nim porozmawiać. Jest po prostu wspaniałym profesorem: wymagającym, ale też z dobrym sercem, zatroskanym o każdego ucznia.
Kochane Dzieci, na pewno macie w swojej szkole również takich wspaniałych profesorów i wychowawców, którzy was kochają i wskazują wam, jaką drogą macie iść przez życie. Załączam wam kilka zdjęć, abyście mogli lepiej poznać naszego dobrego profesora. Serdecznie pozdrawiam was, a również waszych rodziców, nauczycieli, wychowawców. Pamiętam o wszystkich w moich modlitwach.
wiecie już z poprzednich listów, że teraz pracuję w liceum katolickim w Ngaoundéré. Uczy w nim również pan profesor Jean-Marc (Jan Marek). Jest niezwykle ciekawym człowiekiem, dlatego postanowiłam wam o nim napisać. Jest bardzo lubiany przez wszystkich uczniów i na pewno Wy również go polubicie.
Urodził się niedaleko dużego portu Douala w głęboko religijnej rodzinie. Kiedy miał dwa lata, nagle zmarł mu ojciec. Dlatego jego wychowaniem i wykształceniem zajęła się jego dalsza rodzina. Ta rodzina mieszkała jednak w różnych miastach. Do przedszkola i pierwszych dwóch klas uczęszczał jeszcze w Douala. W tym czasie matka zaszczepiła w jego sercu miłość Boga i nauczyła go wiele modlitw. Trzecią klasę skończył w stolicy Jaunde, czwartą w Ngaoundéré, a piątą i szóstą w Garoua. Jak widać, przewędrował niemal cały Kamerun. Do szkoły średniej uczęszczał znowu w Douala, ale musiał jednocześnie pracować, by zarobić na opłacenie szkoły.
Po maturze dostał się na uniwersytet w Ngaoundéré, gdzie studiował prawo. Przed wyjazdem na studia jego matka, biedna wdowa, dała mu na dalszą drogę życia pięknie oprawione Dziesięcioro Przykazań Bożych, mówiąc mu: „Synu, nie mam majątku, aby ci go dać, ale daję skarb, który uczyni cię szczęśliwym: Przykazania Boże! Gdy je będziesz zachowywał, Pan Bóg będzie ci błogosławił”. Te słowa zapisały się głęboko w sercu Jean-Marca.
W czasie studiów nie tylko dobrze się uczył, ale również dużo udzielał się w parafii studenckiej, uczęszczał regularnie na Msze św. Został również mianowany katechistą i w jednej z wiosek uczył dzieci religii i przygotowywał je do sakramentów świętych. Po ukończeniu studiów zaczął pracę w naszym liceum. Uczy angielskiego i religii, jest także wychowawcą – odpowiedzialnym za dyscyplinę w szkole. Oprócz tego prowadzi koło języka angielskiego i drużynę skautową.
Od samego początku pobytu w szkole podziwiałam jego gorliwość i troskę o wychowanie religijne. Już wspomniałam, że jest bardzo lubiany. Dzieci bardzo często przychodzą do niego po radę. Wciąż jest ich pełno w jego biurze, i czekają, aby z nim porozmawiać. Jest po prostu wspaniałym profesorem: wymagającym, ale też z dobrym sercem, zatroskanym o każdego ucznia.
Kochane Dzieci, na pewno macie w swojej szkole również takich wspaniałych profesorów i wychowawców, którzy was kochają i wskazują wam, jaką drogą macie iść przez życie. Załączam wam kilka zdjęć, abyście mogli lepiej poznać naszego dobrego profesora. Serdecznie pozdrawiam was, a również waszych rodziców, nauczycieli, wychowawców. Pamiętam o wszystkich w moich modlitwach.
S. Tadea-Józefa Augustyn OP


