Listy do dzieci
Niezwykły ślub
Ngaoundéré , 2008-01-28
Kochane Dzieci!
W ostatnim liście, w którym Wam opowiadałam o radosnej wspólnocie sierot w Ngaoundéré oraz o pani Renacie, która się nimi opiekowała, wspomniałam Wam, że jeszcze coś ciekawego Wam o niej napiszę w następnym liście – i oto piszę. Pani Renata, nasza dzielna misjonarka świecka, poślubiła pana Emanuela Bayambe, Kameruńczyka. Ich ślub odbył się niedawno w parafii św. Pawła w stolicy Kamerunu w Jaunde. O, co to był za ślub – naprawdę niezwykły. Bo przecież nieczęsto się zdarza, że Afrykańczyk poślubia pannę z Europy, ale prawdziwa miłość nie zna granic. Chciałam Wam coś więcej napisać o tym ślubie.
Napisałam ostatnio, że pani Renata po studiach w Łodzi przybyła do Kamerunu, aby tutaj służyć dzieciom. Pracowała dwa całe lata we wspomnianym sierocińcu. Tu poznała pana Emanuela, który mieszkał w tej samej parafii. Pochodził z północy Kamerunu z plemienia Tupuri, z licznej rodziny. Ojciec jego wyznawał tradycyjną religię, ale szanował wolność wyboru religii swoich dzieci. Emanuel był wychowywany w szkole prowadzonej przez o. Karlo, Chorwata. On przygotował go do pierwszych sakramentów św. Kiedy o. Karlo został niedawno dyrektorem naszego katolickiego liceum, zatrudnił Emanuela, który ukończył studia na uniwersytecie, do nauki języka francuskiego. Emanuel był bardzo zaangażowany w życie parafii. Zajmował się młodzieżą. Był bardzo pracowity, szczery i serdeczny. To zaimponowało Renacie. Po roku serdecznej przyjaźni, która przerodziła w wielką miłość postanowili się pobrać, zapraszając Chrystusa, aby im towarzyszył przez całe życie.
Renata znalazła pracę w laboratorium katolickiego szpitala w stolicy Jaunde, gdzie pracują polskie siostry józefitki, a Emanuel kończy tam doktorat z języka francuskiego. Wynajęli nieduży domek blisko szpitala.
Jak widać na załączonych zdjęciach, ślub był piękny – prawie taki sam jak w Polsce. Niestety nie mógł przybyć nikt z rodziny Renaty z Polski. Zastąpiły ją godnie polskie siostry józefitki. Było dużo radości, śpiewów i tańców przy tam-tamach. W czasie uroczystego błogosławieństwa wszyscy, razem z nowożeńcami gorąco modlili się, aby Bóg im błogosławił na nowej drodze życia, aby byli szczęśliwi tak jak Wasi Rodzice. Chcemy pamiętać o Waszych rodzicach i o nowożeńcach w naszych modlitwach bo Pan Bóg udziela łaski wszystkim, którzy Go o to proszą i wynagradza dobre czyny.
Wszystkich serdecznie pozdrawiam.
W ostatnim liście, w którym Wam opowiadałam o radosnej wspólnocie sierot w Ngaoundéré oraz o pani Renacie, która się nimi opiekowała, wspomniałam Wam, że jeszcze coś ciekawego Wam o niej napiszę w następnym liście – i oto piszę. Pani Renata, nasza dzielna misjonarka świecka, poślubiła pana Emanuela Bayambe, Kameruńczyka. Ich ślub odbył się niedawno w parafii św. Pawła w stolicy Kamerunu w Jaunde. O, co to był za ślub – naprawdę niezwykły. Bo przecież nieczęsto się zdarza, że Afrykańczyk poślubia pannę z Europy, ale prawdziwa miłość nie zna granic. Chciałam Wam coś więcej napisać o tym ślubie.
Napisałam ostatnio, że pani Renata po studiach w Łodzi przybyła do Kamerunu, aby tutaj służyć dzieciom. Pracowała dwa całe lata we wspomnianym sierocińcu. Tu poznała pana Emanuela, który mieszkał w tej samej parafii. Pochodził z północy Kamerunu z plemienia Tupuri, z licznej rodziny. Ojciec jego wyznawał tradycyjną religię, ale szanował wolność wyboru religii swoich dzieci. Emanuel był wychowywany w szkole prowadzonej przez o. Karlo, Chorwata. On przygotował go do pierwszych sakramentów św. Kiedy o. Karlo został niedawno dyrektorem naszego katolickiego liceum, zatrudnił Emanuela, który ukończył studia na uniwersytecie, do nauki języka francuskiego. Emanuel był bardzo zaangażowany w życie parafii. Zajmował się młodzieżą. Był bardzo pracowity, szczery i serdeczny. To zaimponowało Renacie. Po roku serdecznej przyjaźni, która przerodziła w wielką miłość postanowili się pobrać, zapraszając Chrystusa, aby im towarzyszył przez całe życie.
Renata znalazła pracę w laboratorium katolickiego szpitala w stolicy Jaunde, gdzie pracują polskie siostry józefitki, a Emanuel kończy tam doktorat z języka francuskiego. Wynajęli nieduży domek blisko szpitala.
Jak widać na załączonych zdjęciach, ślub był piękny – prawie taki sam jak w Polsce. Niestety nie mógł przybyć nikt z rodziny Renaty z Polski. Zastąpiły ją godnie polskie siostry józefitki. Było dużo radości, śpiewów i tańców przy tam-tamach. W czasie uroczystego błogosławieństwa wszyscy, razem z nowożeńcami gorąco modlili się, aby Bóg im błogosławił na nowej drodze życia, aby byli szczęśliwi tak jak Wasi Rodzice. Chcemy pamiętać o Waszych rodzicach i o nowożeńcach w naszych modlitwach bo Pan Bóg udziela łaski wszystkim, którzy Go o to proszą i wynagradza dobre czyny.
Wszystkich serdecznie pozdrawiam.
S. Tadea-Józefa Augustyn OP


