MD
Misyjne drogi
zmiana stylu:
100% lub 800 pikseli

Listy misjonarzy


Pamiętaliśmy o zmarłym Prezydencie

Antananarivo , 19.04.2010
Rano 10 kwietnia 2010 r. wraz z o. Adamem Szulem OMI wyjechaliśmy w kierunku Tamatave. Prawie w połowie drogi otrzymałem telefon od mojego brata Jurka z Polski z informacjami o tragedii pod Smoleńskiem. Ten telefon zmienił nasze radosne oblicza w żałobny smutek i głębokie zamyślenie. To było jak niedobry sen. Prezydent, Jego Małżonka i tylu wspaniałych Polaków, powołanych w jednym momencie do innej służby wyznaczonej już nie przez ludzi, ale przez samego Boga. Tym smutkiem dzieliliśmy się z innymi misjonarzami Polakami rozsianymi po Czerwonej Wyspie. Do niektórych nie dotarliśmy od razu, było to niemożliwe, gdyż pracują daleko w buszu, gdzie nie ma żadnej komunikacji.

W tę niedzielę w kaplicy Bożego Miłosierdzia w stolicy Antananarivo, za którą odpowiedzialny jest polski misjonarz o. Henryk Sawarski, modlono się za ofiary polskiej tragedii. Malgasze łączyli się z nami w smutku i żałobie. Dużo osób przekazywało nam kondolencje i wyrazy współczucia. Odczuwaliśmy tę życzliwość tak jakbyśmy stracili 96 osób z naszej najbliższej rodziny.

W tym czasie komunikowała się ze sobą liczna wspólnota polska na Madagaskarze, która postanowiła się spotkać na wspólnej celebracji żałobnej w stolicy kraju Antananarivo w piątek 17 kwietnia 2010 r. Tak też się stało. O godzinie 18.00 w kaplicy Bożego Miłosierdzia przy szpitalu Befelatanana spotkała się duża grupa Polaków z Panem Konsulem Zbigniewem Kasprzykiem z małżonką na czele, było też kilkunastu przedstawicieli korpusu dyplomatycznego, wicepremier rządu malgaskiego oraz liczne delegacje Malgaszy zaprzyjaźnionych ze wspólnotą polską. Przybyli też na tę uroczystość Odon Marie Arsène Razanakolona, arcybiskup Anatananarivo, Fabien Raharilamboniaina, biskup diecezji Morondawa oraz ks. Joseph Arshad, sekretarz Nuncjatury Apostolskiej.

W milczeniu wszyscy duchowni, procesyjnie weszli do prezbiterium kaplicy. Przed ołtarzem stała skromna, ale wymowna dekoracja z portretem zmarłego Prezydenta Lecha Kaczyńskiego na tle biało-czerwonych kolorów.

Odczytano 96 nazwisk i imion ofiar smoleńskiej tragedii, które wysłuchaliśmy w idealnym milczeniu, a następnie minutą ciszy uczciliśmy ofiary tragedii. Potem zabrał głos Pan Konsul Zbigniew Kasprzyk, który pochodzi z Sopotu i doskonale znał naszego Prezydenta. Przybliżył nam jego postać, jego zasługi dla Ojczyzny oraz zalety jako zwykłego człowieka i obywatela. To model ojca rodziny i ojca narodu dla współczesnej Europy.

Drugim rozdziałem żałobnej celebracji była Eucharystia sprawowana pod przewodnictwem arcybiskupa Antananarivo. W homilii podkreślił on polską solidarność, patriotyzm i pobożność. Przekazał całej wspólnocie polskiej na Madagaskarze oraz w naszej Ojczyźnie wyrazy współczucia i zapewnienie o modlitwie. Na zakończenie Mszy św. wszyscy Polacy otoczyli portret zmarłego Prezydenta i wspólnie odśpiewaliśmy po polsku pieśń: „Zwycięzca śmierci piekła i szatana…”. Byli księża, siostry zakonne i osoby świeckie. Na koniec Pan Konsul podziękował wszystkim uczestnikom za wspólną celebrację żałobną i za solidarność z narodem polskim. Całe to spotkanie zakończyło się wspólną kolacją. Niech ta pamięć o naszych zmarłych trwa przez pokolenia, a oni, przez Miłosierdzie Boże, niech odpoczywają w pokoju wiecznym. Amen.
Ochlak Marek OMI

Wielkanoc u Eskimosów

Churchill , 06.04.2010
Serdecznie pozdrawiam zza koła podbiegunowego w Kanadzie. Również u nas Święta Wielkanocne dobiegły końca. Jak zawsze były piękne, ale na pewno inne choćby ze względu na warunki, w jakich tu żyjemy i pracujemy. I tak np. Wielkoczwartkowej Mszy św. Krzyżma nie było, gdyż jest niemożliwe, aby misjonarze mogli przybyć do katedry w Churchill nad Zatoką Hudsona. Pozostaliśmy zatem wszyscy na naszych misjach.

Tegoroczne święta w kanadyjskiej Arktyce upłynęły raczej przy słonecznej pogodzie. Wielu ludzi uczestniczyło w obrzędach Triduum Paschalnego. Sporo Eskimosów przystąpiło też do spowiedzi wielkanocnej. To ludzie głęboko wierzący. Bardzo ważne są dla nich symbole. Nie może w Wielki Czwartek zabraknąć obrzędu umywania nóg, a nabożeństwo wielkopiątkowe musi się zacząć o 15.00, czyli dokładnie o tej godzinie, w której Pan Jezus umarł na krzyżu. (...)
Szwarc Daniel OMI

Doczekaliśmy się

Aszchabad , 14.03.2010
Drodzy Czytelnicy,

12 marca Kościół rzymskokatolicki w Turkmenistanie został zarejestrowany przez prezydenta Gurbanguli Bierdymuhamiedova oraz uznany przez rząd. Jest to radosne wydarzenie, na które z ufnością czekaliśmy 13 lat. Doczekaliśmy się. Bóg zapłać za modlitwy tych wszystkich, którzy nas znają i od samego początku dowiadują się o naszej misji z „Misyjnych Dróg”. Misja w Turkmenistanie została przez Kościół powierzona naszemu Zgromadzeniu Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Jak już dawniej pisałem, turkmeńska wspólnota liczy obecnie 90 ochrzczonych, a kilkunastu dorosłych przygotowuje się do chrztu św. Sprawujemy Eucharystię w wynajmowanym przez katolików domu, którego parter jest przystosowany do sprawowania kultu. W naszej wspólnocie katolickiej mamy wiernych z kilkunastu narodów. Rejestracja da nam nowe możliwości i nadzieje.

Liczymy na to, że będziemy mogli powiększyć grono duszpasterzy, zaprosić do współpracy siostry zakonne oraz że otrzymamy ziemię, na której będziemy mogli zbudować kościół. Nuncjuszem apostolskim dla Turcji i Turkmenistanu jest arcybiskup Antonio Lucibello.

Misja sui iuris w Turkmenistanie została utworzona 29 września 1997 r., sześć lat po odzyskaniu niepodległości. Obecnie razem ze mną pracuje tu o. Tomasz Kościński OMI. Mimo braku rejestracji działaliśmy tu od samego początku. Bóg zapłać wszystkim, którzy wspierali nas modlitwą. Spotykaliśmy się z dużą życzliwością. Ta rejestracja wspólnoty katolickiej na ziemi azjatyckiej, nad brzegiem pustyni Kara-Kum, to wielki dar dla Kościoła na progu trzeciego tysiąclecia.

Pamiętajcie o nas nadal w modlitwie. Tu wszystko idzie bardzo powoli. Trzeba mieć dużo cierpliwości, ale nadal ufamy Bogu. Serdecznie wszystkich pozdrawiam.
Madej Andrzej OMI

Jubileusze na Islandii

Hafnarfjördur , 15.02.2010
Wędrówka narodu izraelskiego, który Pan wprowadza do ziemi obiecanej – praobraz wędrówki Ludu Bożego do niebieskiej ojczyzny i Islandia, ziemia, którą ofiarował nam Jezus jako miejsce wędrówki przez życie z Nim i do Niego – to obrazy, które towarzyszyły nam w ubiegłym roku podczas dwóch jubileuszy. Mija bowiem 70 lat odkąd karmelitanki bose z Holandii założyły nasz klasztor, oraz 25 lat od przyjazdu polskiej grupy karmelitanek (po opuszczeniu klasztoru przez siostry Holenderki). Śledząc historię naszego Karmelu, nie sposób ogarnąć wszystkich znaków Bożej opieki, nie mniej wspaniałych niż te, które towarzyszyły wędrówce Izraela. Jednak zgodnie ze słowem Pana, by „nie zapomnieć wielkich dzieł Jego”, ogarniamy wdzięczną pamięcią i dziękczynną modlitwą cały trud naszych poprzedniczek i ich ból, gdy opuszczały Islandię. Następnie dzieje naszej polskiej wspólnoty – każdą radość, którą krzepił nas Jezus i każde cierpienie, którym się z nami dzielił. (...)
Mniszki karmelitanki bose z Islandii

Kongres naszej Prowincji

Jaunde, 30.01.2010
Nowy rok dla misjonarzy oblatów w Kamerunie rozpoczął się wydarzeniem doniosłym. Był nim Kongres Prowincji, który odbył się w Garoua w dniach od 5 do 8 stycznia br. W Kongresie wzięło udział 84 oblatów pracujących w Nigerii, Czadzie i Kamerunie. Biskupi oblaci (w naszej prowincji jest ich obecnie trzech) byli reprezentowani przez biskupa Jeana-Claude Boucharda, duszpasterza diecezji Pala w Czadzie. Niektórzy oblaci musieli pokonać prawie tysiąc kilometrów, aby zabrać glos, spotkać współbraci i wyrazić w ten sposób troskę o tak ważną dla nas jedność w posłudze misyjnej. (...)
Zielenda Krzysztof OMI

U nas względnie spokojnie

Derekabad , 19.01.2010
Kilka wieści z Pakistanu. Moim najbliższym sąsiadem jest o. Marek Swat OMI, przełożony oblackiego junioratu w Multanie. Jak zawsze jest mocno zajęty. Prosił mnie, abym Wam coś napisał o aktualnej sytuacji w naszym kraju bo na pewno ostatnie wydarzenia mogą budzić u Was pewien niepokój.

Tu w Derekabadzie jest nadal względnie spokojnie, co nie znaczy, że nie udziela nam się napięcie związane z pogarszającą się sytuacją w kraju. Po zamachu na uniwersytecie w Lahore na kilka dni zamknięto wszystkie szkoły w kraju. Potem pozwolono nam otworzyć nasze trzy największe, ale pod warunkiem, że zaangażujemy uzbrojoną policyjną ochronę. (...)
Eckelbauer Günther OMI


 
Copyright 2005-2009 ©
Misyjne Drogi