MD
Misyjne drogi
zmiana stylu:
100% lub 800 pikseli

Moja misja

Być z naszymi chorymi na trąd

Galeria
(Kliknij, aby powiększyć)
S. Anna z przedszkolakami
W chatynce osoby chorej na trąd
W czasie posługi przy posiłku
Od 2005 r. Siostry Służebniczki NMP Śląskie opiekują się Centrum Chorych na Trąd w Mokolo w północnym Kamerunie. Ośrodek ten powstał blisko 100 lat temu. Obecnie jest fundacją Zakonu Maltańskiego. Pracują tam trzy siostry: Józefa, Anna oraz Paulina. Liczba chorych wynosi około 60. Obłożnie chorych jest już niewielu. Większość korzysta z ośrodka ambulatoryjnie. Mieszkają w pobliskiej „Wiosce Trędowatych” w prostych chatynkach z gliny krytych słomą. Ze względu na wciąż zmniejszającą się liczbę zachorowań na trąd w Centrum przyjmuje się również innych chorych.

Siostry mają pełne ręce pracy: przy opatrywaniu ran, wydawaniu lekarstw, przystosowaniu protez, uczeniu chodzenia w nich, przy podziale żywności (prosa, kukurydzy, mleka…). Dla wielu jest to jedyne źródło utrzymania. Dochodzi do tego opieka socjalna i duchowa, jak katechizacja i prowadzenie przedszkola. Raz w tygodniu siostry zanoszą Komunię św. chorym. Dbają o kaplicę. Nie trzeba dodawać, że prace te wymagają poświęcenia, a zwłaszcza cierpliwości. A siostry są wciąż uśmiechnięte.

Pytałem s. Annę, która oprowadziła mnie po „Wiosce Trędowatych”, jak potrafi podołać tej pracy. Odpowiada mi krótko: „Przecież to nasza misja!” Chorzy cieszą się z odwiedzin, zapraszają do swoich ubogich chatynek. Zaglądamy również do jednej z nich, mocno przyczernionej. S. Anna opowiada, jak niedawno przez nieuwagę doszło do pożaru dachu i jak chorzy sąsiedzi, często używający protez, przyszli z pomocą, aby na chatynce położyć nowy dach – nie czekając na pomoc administracyjną. Tacy oni są.

Z czasem przyłączyła się do nas grupa dzieci. Większość z nich uczęszcza do przedszkola prowadzonego przez s. Annę. To przedszkole dla dzieci z rodzin chorych na trąd. Po powrocie pokazała mi zdjęcia z jasełek, które dzieci odegrały podczas Świąt Bożego Narodzenia, ku wielkiej radości rodziców, naszych trędowatych, a przede wszystkim samych dzieci, dla których były one największym przeżyciem. I tak zjawił się nowy, jasny promień słońca w leprozorium.

Warto czasem pamiętać w modlitwach o tych chorych i o siostrach, które przy nich trwają.
O. Alfons Kupka OMI


 
Copyright 2005-2009 ©
Misyjne Drogi