Moja misja
Mianowano mnie dyrektorem junioratu
Multan, 19 XI 2005 r.
Jak już w czasie urlopu w Polsce wspomniałem, mianowano mnie od września 2005 r. dyrektorem naszego Junioratu w Multan w Pakistanie. To dla mnie wielkie wyzwanie. Początki są trudne. Mam sporo spraw organizacyjnych na głowie a do tego jeszcze prowadzę wykłady z liturgiki i historii Kościoła. Mam też zajęcia z informatyki. Mamy zaledwie trzy komputery, ale juniorzy są bardzo zadowoleni z tych wykładów i ćwiczeń, bo na czekających ich studiach będą musieli pisać swoje prace na komputerze. Pracy dużo, ale na szczęście jest tu ze mną poprzedni dyrektor o. Alex, który mnie wprowadza we wszystkie tajniki. Został mianowany przełożonym całej naszej delegatury w Pakistanie, ale ma tutaj stałą siedzibę i jest również wykładowcą. Juniorat jest ważnym, nieodzownym etapem oblackiej formacji w Pakistanie. Przyjmujemy chłopaków po maturze, którzy myślą o tym, by się do nas przyłączyć. Nauka trwa trzy i pół roku. Uczy się tu obecnie 20 chłopaków. Pięciu z nich rozpocznie w styczniu studia filozoficzne w Lahore. Kładziemy duży nacisk na naukę języka angielskiego. Regulamin szkoły jest bardzo podobny do tego, jaki mamy w junioracie w Markowicach: jest nauka, ale też praca ręczna oraz odpowiedni czas na modlitwę.
Na początku tego miesiąca mieliśmy zbiory ryżu, teraz już na tym miejscu jest posiane zboże. Wszyscy pomagali i w ten sposób włączają się w utrzymanie szkoły. Atmosfera wśród uczniów jest dobra, ale przed nimi jeszcze długa droga. Dzięki junioratowi mamy już kilku rodzimych misjonarzy i kilku seminarzystów.
Jak na pewno słyszeliście, Pakistan przeżył tragiczne trzęsienie ziemi. Działo się to na północy kraju. U nas było ono tylko lekko odczuwalne. Siedziałem w pokoju na krześle i cały drżałem. Po chwili chłopcy wpadli do mnie i mówili, abym zaraz wyszedł na zewnątrz. Biedni ci ludzie – tym bardziej teraz, gdy nadchodzi zima. Napłynęła pomoc z różnych krajów i organizacji. Niestety jak wszędzie, słyszy się o sytuacjach, że ludzie próbują się jeszcze wzbogacać na nieszczęściu innych, ale trzeba jednak podziwiać ile jest objawów dobrej woli.
To najważniejsze, czym chciałem się podzielić. Chciałbym jak najlepiej wypełniać obowiązki dyrektora junioratu. Wspomnijcie też czasem o mnie w modlitwie, bym wszystkiemu podołał. Zdrowie mi służy, wszystko mi tu smakuje.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich Czytelników i przyjaciół misji. Na zbliżające się Święta życzę wielu Bożych łask oraz opieki Matki Zbawiciela Świata. O wszystkich pragnę pamiętać w modlitwie.
O. Marek Swat OMI







