Wiadomości misyjne
Ze świata
Niemcy:
Stulecie czasopisma Anthropos
Wydawany przez Zgromadzenie Słowa Bożego kwartalnik „Anthropos – Internationale Zeitschrift für Völker – und Sprachenkunde”, w marcu tego roku obchodził stulecie powstania.
Założycielem i pierwszym wydawcą „Anthropos” był o. Wilhelm Schmidt SVD. O. Schmidtowi zależało na tym, aby misjonarze, stykając się z różnymi kulturami, umieli je właściwie poznać, a potem dzielić się tą wiedzą. Czasopismo publikuje rozprawy naukowe i informacje z zakresu etnologii, religioznawstwa i językoznawstwa.
Dalszym etapem rozwoju idei o. Schmidta było założenie w 1931 r. w Mödling k. Wiednia Instytutu Anthropos, który umożliwiał misjonarzom studia w tym samym duchu, jaki prezentował kwartalnik. Tam również przeniesiono wydawnictwo. Po zajęciu Austrii przez Hitlera Instytut od razu popadł w konflikt z ideologią rasistowską. Zdołano go przenieść do Fryburga w Szwajcarii. Od końca lat 50. mieści się w St. Augustin, gdzie współpracuje z wydziałami etnologii uniwersytetów w Bonn i Kolonii.
Instytut Anthropos jest wymownym świadectwem pogłębionej pracy misjonarzy dla ewangelizacji narodów. Jest dowodem na to, jak nieuzasadnione są zarzuty, wysuwane niekiedy pod adresem misjonarzy, że mieli mało zrozumienia dla rodzimej kultury ludów, a nawet ją niszczyli. O. Schmidt udowodnił, że już w XVI w. misjonarze hiszpańscy i portugalscy uczynili w zakresie ewangelizacji bardzo dużo.
Założycielem i pierwszym wydawcą „Anthropos” był o. Wilhelm Schmidt SVD. O. Schmidtowi zależało na tym, aby misjonarze, stykając się z różnymi kulturami, umieli je właściwie poznać, a potem dzielić się tą wiedzą. Czasopismo publikuje rozprawy naukowe i informacje z zakresu etnologii, religioznawstwa i językoznawstwa.
Dalszym etapem rozwoju idei o. Schmidta było założenie w 1931 r. w Mödling k. Wiednia Instytutu Anthropos, który umożliwiał misjonarzom studia w tym samym duchu, jaki prezentował kwartalnik. Tam również przeniesiono wydawnictwo. Po zajęciu Austrii przez Hitlera Instytut od razu popadł w konflikt z ideologią rasistowską. Zdołano go przenieść do Fryburga w Szwajcarii. Od końca lat 50. mieści się w St. Augustin, gdzie współpracuje z wydziałami etnologii uniwersytetów w Bonn i Kolonii.
Instytut Anthropos jest wymownym świadectwem pogłębionej pracy misjonarzy dla ewangelizacji narodów. Jest dowodem na to, jak nieuzasadnione są zarzuty, wysuwane niekiedy pod adresem misjonarzy, że mieli mało zrozumienia dla rodzimej kultury ludów, a nawet ją niszczyli. O. Schmidt udowodnił, że już w XVI w. misjonarze hiszpańscy i portugalscy uczynili w zakresie ewangelizacji bardzo dużo.
(Weinberg)
Hiszpania:
Rozpoczęły się uroczystości z okazji 500-lecia urodzin św. Franciszka Ksawerego
6 marca br. ponad 10 tys. pielgrzymów wzięło udział w tzw. ksaweriadzie, misyjnym marszu do miejscowości Javier, w której 500 lat temu urodził się św. Franciszek Ksawery.
Uczestnicy pierwszej ksaweriady, w tym minister obrony José Bono, mogli ucałować relikwię świętego jezuity. Relikwia została przywieziona z Rzymu z okazji 500-lecia jego urodzin. W związku z 500. rocznicą urodzin św. Franciszka Ksawerego, patrona misji zagranicznych i 450. rocznicą śmierci św. Ignacego Loyoli, Towarzystwo Jezusowe (jezuici) od grudnia ub.r. obchodzi Rok Jubileuszowy.
Św. Franciszek Ksawery (1506-52) podczas studiów w Paryżu w 1525 r. poznał św. Ignacego z Loyoli, który zrobił na nim duże wrażenie i pod którego wpływem wstąpił do założonego przezeń Towarzystwa Jezusowego. Wraz z Ignacym współtworzył konstytucje nowego zakonu. W 1540 r. jako legat papieski wyjechał na misje do Indii, a następnie udał się dalej na wschód, m.in. na Malaje i do Japonii (1549). Wszędzie bardzo intensywnie pracował nad nawróceniem miejscowych mieszkańców na chrześcijaństwo, odnosząc wiele spektakularnych sukcesów (np. chrzest ok. 20 tys. osób w płd. Indiach i 10 tys. w Makau). Jego wielkim marzeniem było dotarcie do Chin, ale nie zdołał go urzeczywistnić, gdyż zmarł, czekając na zgodę na wjazd do tego kraju.
Beatyfikował go w 1619 r. św. Paweł V, a kanonizował już 3 lata później Grzegorz XV. Solidne przygotowanie misyjne, podkreślanie znaczenia kształcenia miejscowego duchowieństwa i szacunek dla rodzimej kultury narodów, w których pracował, sprawiały, że stosowane przezeń metody działania wyprzedzały swoje czasy i są do dzisiaj uznawane za godne naśladowania. Toteż Pius XI ogłosił go w 1927 r. patronem misji zagranicznych Kościoła katolickiego.
Uczestnicy pierwszej ksaweriady, w tym minister obrony José Bono, mogli ucałować relikwię świętego jezuity. Relikwia została przywieziona z Rzymu z okazji 500-lecia jego urodzin. W związku z 500. rocznicą urodzin św. Franciszka Ksawerego, patrona misji zagranicznych i 450. rocznicą śmierci św. Ignacego Loyoli, Towarzystwo Jezusowe (jezuici) od grudnia ub.r. obchodzi Rok Jubileuszowy.
Św. Franciszek Ksawery (1506-52) podczas studiów w Paryżu w 1525 r. poznał św. Ignacego z Loyoli, który zrobił na nim duże wrażenie i pod którego wpływem wstąpił do założonego przezeń Towarzystwa Jezusowego. Wraz z Ignacym współtworzył konstytucje nowego zakonu. W 1540 r. jako legat papieski wyjechał na misje do Indii, a następnie udał się dalej na wschód, m.in. na Malaje i do Japonii (1549). Wszędzie bardzo intensywnie pracował nad nawróceniem miejscowych mieszkańców na chrześcijaństwo, odnosząc wiele spektakularnych sukcesów (np. chrzest ok. 20 tys. osób w płd. Indiach i 10 tys. w Makau). Jego wielkim marzeniem było dotarcie do Chin, ale nie zdołał go urzeczywistnić, gdyż zmarł, czekając na zgodę na wjazd do tego kraju.
Beatyfikował go w 1619 r. św. Paweł V, a kanonizował już 3 lata później Grzegorz XV. Solidne przygotowanie misyjne, podkreślanie znaczenia kształcenia miejscowego duchowieństwa i szacunek dla rodzimej kultury narodów, w których pracował, sprawiały, że stosowane przezeń metody działania wyprzedzały swoje czasy i są do dzisiaj uznawane za godne naśladowania. Toteż Pius XI ogłosił go w 1927 r. patronem misji zagranicznych Kościoła katolickiego.
(KAI)
Libia:
Spalono kościół i klasztor w Bengazi
20 lutego, w związku z zamieszkami, do jakich doszło na skutek protestów przeciwko publikacji karykatur Mahometa, muzułmanie podpalili jedyny zachowany kościół katolicki p.w. Matki Bożej Niepokalanie Poczętej oraz leżący opodal klasztor franciszkanów w porcie Bengazi.
Wikariusz apostolski Bengazi, bp. Silvester Magro oraz czterech ojców (wśród nich dwaj Po1acy), jak również 20 sióstr tam pracujących, zdołało schronić się w Trypolisie. O. Antoni Maciejewski, należący do krakowskiej prowincji Zakonu Braci Mniejszych, razem ze współbratem z Filipin tylko cudem ocaleli chroniąc się w piwnicy.
Przełożony generalny zakonu Braci Mniejszych o. José Rodriguez Carballo w liście skierowanym do współbraci pracujących w Libii oraz do chrześcijan zamieszkałych w wikariacie apostolskim powierzonym opiece zakonu stwierdził, że pomimo napiętej sytuacji, franciszkanie zgodnie z ich tradycją będą kontynuowali posługę w tym kraju „w duchu pokojowej obecności w świecie muzułmańskim, która przecież sięga spotkania św. Franciszka z Asyżu z sułtanem Melek-el-Kamel w roku 1219.
Wikariusz apostolski Bengazi, bp. Silvester Magro oraz czterech ojców (wśród nich dwaj Po1acy), jak również 20 sióstr tam pracujących, zdołało schronić się w Trypolisie. O. Antoni Maciejewski, należący do krakowskiej prowincji Zakonu Braci Mniejszych, razem ze współbratem z Filipin tylko cudem ocaleli chroniąc się w piwnicy.
Przełożony generalny zakonu Braci Mniejszych o. José Rodriguez Carballo w liście skierowanym do współbraci pracujących w Libii oraz do chrześcijan zamieszkałych w wikariacie apostolskim powierzonym opiece zakonu stwierdził, że pomimo napiętej sytuacji, franciszkanie zgodnie z ich tradycją będą kontynuowali posługę w tym kraju „w duchu pokojowej obecności w świecie muzułmańskim, która przecież sięga spotkania św. Franciszka z Asyżu z sułtanem Melek-el-Kamel w roku 1219.
(Kathpress)
Egipt:
Abp Fitzgerald nuncjuszem apostolskim
15 lutego br. Benedykt XVI mianował nuncjuszem apostolskim w Egipcie i delegatem Watykanu przy Lidze Arabskiej abp. Michaela Louisa Fitzgeralda. Watykański hierarcha dotychczas sprawował funkcję przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego.
Niedawno przed mikrofonami Radia Watykańskiego Abp Fitzgerald skrytykował nacechowane przemocą protesty muzułmanów przeciwko opublikowaniu przez zachodnią prasę karykatur Mahometa i podkreślił, że chrześcijanie inaczej reagują na częste ośmieszanie ich religii.
Zdaniem watykanistów, przeniesienie dotychczasowego przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego na stanowisko dyplomatyczne, i to do pracy w krajach arabskich, jest jedną z pierwszych ważnych nominacji Papieża. Przypomina się, że abp Fitzgerald ze Zgromadzenia Ojców Białych był także wykładowcą w Papieskim Instytucie Arabistyki i Nauki o Islamie (PISAI).
Nowe miejsce działalności watykańskiego hierarchy będzie również miejscem szczególnym dla kontaktów Kościoła katolickiego ze światem arabskim. Kair jest siedzibą Uniwersytetu Al-Azhar. Istniejąca od 1969 r. uczelnia jest najbardziej znaną wyższą szkolą muzułmańską oraz najwyższym autorytetem islamu sunnickiego. Orzeczenia prawne wydawane przez uczonych z Al-Azhar są powszechnie szanowane w świecie islamu. W lutym 2000 r., podczas pielgrzymki do Egiptu, uniwersytet odwiedził Jan Paweł II. Kair jest także siedzibą Ligi Arabskiej.
Niedawno przed mikrofonami Radia Watykańskiego Abp Fitzgerald skrytykował nacechowane przemocą protesty muzułmanów przeciwko opublikowaniu przez zachodnią prasę karykatur Mahometa i podkreślił, że chrześcijanie inaczej reagują na częste ośmieszanie ich religii.
Zdaniem watykanistów, przeniesienie dotychczasowego przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Dialogu Międzyreligijnego na stanowisko dyplomatyczne, i to do pracy w krajach arabskich, jest jedną z pierwszych ważnych nominacji Papieża. Przypomina się, że abp Fitzgerald ze Zgromadzenia Ojców Białych był także wykładowcą w Papieskim Instytucie Arabistyki i Nauki o Islamie (PISAI).
Nowe miejsce działalności watykańskiego hierarchy będzie również miejscem szczególnym dla kontaktów Kościoła katolickiego ze światem arabskim. Kair jest siedzibą Uniwersytetu Al-Azhar. Istniejąca od 1969 r. uczelnia jest najbardziej znaną wyższą szkolą muzułmańską oraz najwyższym autorytetem islamu sunnickiego. Orzeczenia prawne wydawane przez uczonych z Al-Azhar są powszechnie szanowane w świecie islamu. W lutym 2000 r., podczas pielgrzymki do Egiptu, uniwersytet odwiedził Jan Paweł II. Kair jest także siedzibą Ligi Arabskiej.
(KAI)
Chiny:
Ważny krok ku pojednaniu
Wśród 15 purpuratów, którzy 24 marca br. otrzymali z rąk Papieża birety kardynalskie, wielkim zainteresowaniem mediów cieszył się biskup Hongkongu Józef Zen Ze-kiun.
W kazaniu podczas Mszy św., którą odprawił 25 marca w języku chińskim i którą transmitowało Radio Watykańskie, biskup Hongkongu zachęcił swych rodaków-katolików na kontynencie, aby byli cierpliwi, nawet jeśli w ich kraju nie ma jeszcze pełnej wolności religijnej. Nawiązując do czerwonego koloru swego biretu zaznaczył, że „przypomina on o niezliczonych bezimiennych bohaterach Kościoła w Chinach, zarówno oficjalnego, uznawanego przez władze, jak i podziemnego”, który swą wierność Papieżowi i Stolicy Apostolskiej okupuje ciężkimi prześladowaniami.
„Chociaż w Chinach nie ma jeszcze pełnej wolności religijnej, miejscowi katolicy winni być cierpliwi, wspierać budowanie harmonijnego społeczeństwa i pracować na rzecz dojrzewania całego narodu” – podkreślił nowy kardynał.
Obserwatorzy zwracają uwagę, że terminu „harmonijne społeczeństwo” używa chętnie prezydent Chin Hu Jintao, który m.in. w ten sposób chce przezwyciężyć sprzeczności występujące obecnie w tym kraju, próbując złagodzić napięcia społeczne spowodowane nierównościami między bogatymi a biednymi. Dla kard. Zena wyrażenie to ma nieco inny wymiar: pragnie on przywrócenia pełnej wolności Kościoła w Chinach, a w swej nominacji kardynalskiej widzi nie „wrogi akt” wobec tego kraju, jak uważają władze, ale jeden z kroków niezbędnych Pekinowi do pojednania narodowego w sytuacji wielkiego odrodzenia religijnego w społeczeństwie chińskim.
W swym przemówieniu biskup Hongkongu wyraził też nadzieję, mówiąc o Kościele w Państwie Środka, iż „zima już minęła i nadeszła wiosna”. „Nasiona, które zasialiście we łzach, bardzo szybko przyniosą owoce” – dodał kaznodzieja.
W wywiadzie dla dziennika South China Morning Post podsekretarz ds. stosunków z państwami Stolicy Apostolskiej abp Giovanni Lajolo potwierdził, że nominacja kardynalska dla bp. Zena była wyrazem uznania Benedykta XVI dla „wysokich wartości kultury i mądrości wielkiej tradycji chińskiej oraz roli dzisiejszych Chin w społeczeństwie współczesnym”.
Zdaniem dyplomaty watykańskiego „nadszedł już czas” dla przezwyciężenia różnic i rozpoczęcia bezpośrednich rozmów w sprawie nawiązania pełnych stosunków dyplomatycznych między Stolicą Apostolską a Chińską Republiką Ludową.
W kazaniu podczas Mszy św., którą odprawił 25 marca w języku chińskim i którą transmitowało Radio Watykańskie, biskup Hongkongu zachęcił swych rodaków-katolików na kontynencie, aby byli cierpliwi, nawet jeśli w ich kraju nie ma jeszcze pełnej wolności religijnej. Nawiązując do czerwonego koloru swego biretu zaznaczył, że „przypomina on o niezliczonych bezimiennych bohaterach Kościoła w Chinach, zarówno oficjalnego, uznawanego przez władze, jak i podziemnego”, który swą wierność Papieżowi i Stolicy Apostolskiej okupuje ciężkimi prześladowaniami.
„Chociaż w Chinach nie ma jeszcze pełnej wolności religijnej, miejscowi katolicy winni być cierpliwi, wspierać budowanie harmonijnego społeczeństwa i pracować na rzecz dojrzewania całego narodu” – podkreślił nowy kardynał.
Obserwatorzy zwracają uwagę, że terminu „harmonijne społeczeństwo” używa chętnie prezydent Chin Hu Jintao, który m.in. w ten sposób chce przezwyciężyć sprzeczności występujące obecnie w tym kraju, próbując złagodzić napięcia społeczne spowodowane nierównościami między bogatymi a biednymi. Dla kard. Zena wyrażenie to ma nieco inny wymiar: pragnie on przywrócenia pełnej wolności Kościoła w Chinach, a w swej nominacji kardynalskiej widzi nie „wrogi akt” wobec tego kraju, jak uważają władze, ale jeden z kroków niezbędnych Pekinowi do pojednania narodowego w sytuacji wielkiego odrodzenia religijnego w społeczeństwie chińskim.
W swym przemówieniu biskup Hongkongu wyraził też nadzieję, mówiąc o Kościele w Państwie Środka, iż „zima już minęła i nadeszła wiosna”. „Nasiona, które zasialiście we łzach, bardzo szybko przyniosą owoce” – dodał kaznodzieja.
W wywiadzie dla dziennika South China Morning Post podsekretarz ds. stosunków z państwami Stolicy Apostolskiej abp Giovanni Lajolo potwierdził, że nominacja kardynalska dla bp. Zena była wyrazem uznania Benedykta XVI dla „wysokich wartości kultury i mądrości wielkiej tradycji chińskiej oraz roli dzisiejszych Chin w społeczeństwie współczesnym”.
Zdaniem dyplomaty watykańskiego „nadszedł już czas” dla przezwyciężenia różnic i rozpoczęcia bezpośrednich rozmów w sprawie nawiązania pełnych stosunków dyplomatycznych między Stolicą Apostolską a Chińską Republiką Ludową.
(KAI)
Wietnam:
Więcej kandydatów do kapłaństwa
Aby odpowiedzieć na wzrost liczby kandydatów do kapłaństwa, Kościół w Wietnamie potrzebuje nowych budynków i lepiej przygotowanych wykładowców – oświadczył kard. Jean-Baptiste Pham Minh Min.
Metropolita Thanh-Phô Hó Chi Minh poinformował, że w seminarium w tym mieście, znanym dawniej jako Sajgon, przebywa 230 kleryków, którzy uczą się i mieszkają w wielkim ścisku. Przepełnienie spowodowane jest tym, że seminarium przyjmuje kandydatów z sześciu diecezji południowego Wietnamu, a także faktem, że rząd zrezygnował z dotychczasowych limitów i pozwolił na przyjęcie wszystkich chętnych.
Z kolei w Wyższym Seminarium św. Józefa w Hanoi studiuje 235 alumnów z ośmiu diecezji północnego Wietnamu. Tam również brakuje dla nich miejsca.
Wśród 83 mln mieszkańców Wietnamu jest 6 mln katolików. Kraj ten nie utrzymuje stosunków dyplomatycznych ze Stolicą Apostolską, jednak od pewnego czasu przez obie strony podejmowane są kroki w kierunku wzajemnego zbliżenia.
Metropolita Thanh-Phô Hó Chi Minh poinformował, że w seminarium w tym mieście, znanym dawniej jako Sajgon, przebywa 230 kleryków, którzy uczą się i mieszkają w wielkim ścisku. Przepełnienie spowodowane jest tym, że seminarium przyjmuje kandydatów z sześciu diecezji południowego Wietnamu, a także faktem, że rząd zrezygnował z dotychczasowych limitów i pozwolił na przyjęcie wszystkich chętnych.
Z kolei w Wyższym Seminarium św. Józefa w Hanoi studiuje 235 alumnów z ośmiu diecezji północnego Wietnamu. Tam również brakuje dla nich miejsca.
Wśród 83 mln mieszkańców Wietnamu jest 6 mln katolików. Kraj ten nie utrzymuje stosunków dyplomatycznych ze Stolicą Apostolską, jednak od pewnego czasu przez obie strony podejmowane są kroki w kierunku wzajemnego zbliżenia.
(KAI)
Korea Południowa:
Arcybiskup Seulu kardynałem
Znany z zaangażowania na rzecz wolności religijnej w Korei Północnej abp Seulu Nicholas Cheong Jin-Suk odebrał insygnia kardynalskie podczas ostatniego konsystorza.
Urodził się 7 grudnia 1931 r. w Seulu. W wieku 29 lat przyjął święcenia kapłańskie. W 1970 r. został biskupem Ch'ongju, a w 1998 r. następcą kard. Stephena Kim Sou-Hwana na stolicy arcybiskupiej Seulu i przewodniczącym koreańskiej konferencji episkopatu. W tym samym roku Jan Paweł II mianował go administratorem apostolskim Phenianu, stolicy Korei Północnej.
Arcybiskup już niejednokrotnie pośredniczył w pomocy gospodarczej dla tego kraju. Często powtarza, że jedną z przyczyn gospodarczych i społecznych problemów Korei Północnej jest brak swobód politycznych i religijnych. Do dziś władze nie zgodziły się na legalne powstanie wspólnoty katolickiej, pomimo że wiadomo o obecności kilku tysięcy katolików w tym kraju.
Urodził się 7 grudnia 1931 r. w Seulu. W wieku 29 lat przyjął święcenia kapłańskie. W 1970 r. został biskupem Ch'ongju, a w 1998 r. następcą kard. Stephena Kim Sou-Hwana na stolicy arcybiskupiej Seulu i przewodniczącym koreańskiej konferencji episkopatu. W tym samym roku Jan Paweł II mianował go administratorem apostolskim Phenianu, stolicy Korei Północnej.
Arcybiskup już niejednokrotnie pośredniczył w pomocy gospodarczej dla tego kraju. Często powtarza, że jedną z przyczyn gospodarczych i społecznych problemów Korei Północnej jest brak swobód politycznych i religijnych. Do dziś władze nie zgodziły się na legalne powstanie wspólnoty katolickiej, pomimo że wiadomo o obecności kilku tysięcy katolików w tym kraju.
(KAI)
Z kraju
Warszawa:
Finał Misyjnej Olimpiady Znajomości Afryki
Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego wraz z Komisją Episkopatu Polski ds. Misji zorganizował w roku szkolnym 2005/2006 już IV Misyjną Olimpiadę Znajomości Afryki, skierowaną, wzorem ubiegłych lat, do uczniów wszystkich szkół ponadgimnazjalnych w całej Polsce. Olimpiada posiada aprobatę Ministra Edukacji i Nauki i jest traktowana na równi z innymi olimpiadami ogólnopolskimi.
Gra toczyła się o wielką stawkę. Uczelnie, takie jak UKSW, UAM w Poznaniu i UWM w Olsztynie, zaoferowały laureatom indeksy na wydziały teologiczny i antropologiczny. Pozostali sponsorzy ufundowali m.in. wyjazd do grobu Ojca Świętego Jana Pawła II, rower górski oraz wiele innych ciekawych nagród. Droga do zwycięstwa nie była wcale taka prosta, jak mogłoby się wydawać. Na uczestników Olimpiady czekało wiele trudnych zmagań. Mieli przed sobą do pokonania trzy etapy. Pierwszy – szkolny, odbył się 24 października 2005 r. i przystąpili do niego uczniowie z 294 szkół. Uczestnicy rozwiązywali test, który składał się ze 100 pytań. Drugi etap – okręgowy – odbył się 9 stycznia 2006 r. i wzięło w nim udział 586 uczniów. Tym razem musieli oni odpowiedzieć na 45 pytań testowych oraz napisać wypracowanie na temat promocji człowieka i wymienić znane im formy pomocy w jego rozwoju.
W dniach 29–30 marca 2006 r. na UKSW odbył się ostatni– centralny etap Olimpiady. Zakwalifikowało się do niego 50 młodych ludzi z 16 regionów Polski. Podzielony był na dwie części – pisemną, wyłaniającą 15 laureatów, oraz ustną – toczoną między pięcioma laureatami z największą ilością punktów, walczącymi o tytuł zwycięzcy. Jak w każdym konkursie, na najwyższym stopniu podium może stanąć tylko jeden uczestnik. W tegorocznej edycji Olimpiady udało się to osiągnąć Alicji Kalinowskiej z II Liceum Ogólnokształcącego im. Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego w Olsztynie.
Finał Olimpiady poprowadził Artur Moczarski, dziennikarz TVN 24. W czasie jego trwania rozbrzmiewały dźwięki polsko-afrykańskiego zespołu Bongo-Bongo.
Tegoroczną Olimpiadę zaszczyciła duża grupa dostojnych gości, m.in. ks. biskup polowy Wojska Polskiego Tadeusz Płoski, przedstawiciele ambasad, władz państwowych i lokalnych, w tym Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz Ministerstwa Edukacji i Nauki, Papieskich Dzieł Misyjnych, Komisji Episkopatu ds. Misji i redakcji czasopism misyjnych.
Uczestnicy zgodnie podkreślali wyjątkowy charakter tej Olimpiady. Jest ona jedną z nielicznych, w której uczniowie biorący udział integrują się wokół idei wychowania w duchu tolerancji, szacunku dla drugiego człowieka oraz uczą się wrażliwości i otwartości na inne narody i kultury.
Gra toczyła się o wielką stawkę. Uczelnie, takie jak UKSW, UAM w Poznaniu i UWM w Olsztynie, zaoferowały laureatom indeksy na wydziały teologiczny i antropologiczny. Pozostali sponsorzy ufundowali m.in. wyjazd do grobu Ojca Świętego Jana Pawła II, rower górski oraz wiele innych ciekawych nagród. Droga do zwycięstwa nie była wcale taka prosta, jak mogłoby się wydawać. Na uczestników Olimpiady czekało wiele trudnych zmagań. Mieli przed sobą do pokonania trzy etapy. Pierwszy – szkolny, odbył się 24 października 2005 r. i przystąpili do niego uczniowie z 294 szkół. Uczestnicy rozwiązywali test, który składał się ze 100 pytań. Drugi etap – okręgowy – odbył się 9 stycznia 2006 r. i wzięło w nim udział 586 uczniów. Tym razem musieli oni odpowiedzieć na 45 pytań testowych oraz napisać wypracowanie na temat promocji człowieka i wymienić znane im formy pomocy w jego rozwoju.
W dniach 29–30 marca 2006 r. na UKSW odbył się ostatni– centralny etap Olimpiady. Zakwalifikowało się do niego 50 młodych ludzi z 16 regionów Polski. Podzielony był na dwie części – pisemną, wyłaniającą 15 laureatów, oraz ustną – toczoną między pięcioma laureatami z największą ilością punktów, walczącymi o tytuł zwycięzcy. Jak w każdym konkursie, na najwyższym stopniu podium może stanąć tylko jeden uczestnik. W tegorocznej edycji Olimpiady udało się to osiągnąć Alicji Kalinowskiej z II Liceum Ogólnokształcącego im. Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego w Olsztynie.
Finał Olimpiady poprowadził Artur Moczarski, dziennikarz TVN 24. W czasie jego trwania rozbrzmiewały dźwięki polsko-afrykańskiego zespołu Bongo-Bongo.
Tegoroczną Olimpiadę zaszczyciła duża grupa dostojnych gości, m.in. ks. biskup polowy Wojska Polskiego Tadeusz Płoski, przedstawiciele ambasad, władz państwowych i lokalnych, w tym Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz Ministerstwa Edukacji i Nauki, Papieskich Dzieł Misyjnych, Komisji Episkopatu ds. Misji i redakcji czasopism misyjnych.
Uczestnicy zgodnie podkreślali wyjątkowy charakter tej Olimpiady. Jest ona jedną z nielicznych, w której uczniowie biorący udział integrują się wokół idei wychowania w duchu tolerancji, szacunku dla drugiego człowieka oraz uczą się wrażliwości i otwartości na inne narody i kultury.
(Kinga Puchała)
Nasi zmarli
Śp. o. Wilhelm Imach OMI

Zmarł nagle 21 lutego 2006 r. w Malmö.
Od 40 lat pracował w Szwecji.
O. Wilhelm urodził się 26 czerwca 1936 r. w Kotach w powiecie tarnogórskim. W 1951 r. wstąpił do Niższego Seminarium Duchownego w Lublińcu. Po zamknięciu szkoły przez ówczesne władze kontynuował naukę w Markowicach, a nowicjat odbył na Św. Krzyżu. W latach 1956-62 studiował filozofię i teologię w Wyższym Seminarium Duchownym Zgromadzenia w Obrze. Święcenia kapłańskie otrzymał 18 marca 1962 r. w Obrze z rąk abp. Antoniego Baraniaka.
Pierwszą placówką duszpasterską o. Wilhelma była parafia w Obrze. Jednak już w 1966 r. w pierwszej grupie polskich oblatów udał się do pracy duszpasterskiej w Szwecji. Przez dwa lata przy katedrze w Sztokholmie uczył się języka oraz pomagał duszpastersko. Od 1968 r. do 1972 r. był wikariuszem w parafii Helsingborg na południu Szwecji. Potem został proboszczem w naszej pierwszej samodzielnej misji w Landskronie, a od 1979 r. pracował w nowo utworzonej parafii w dzielnicy Rosengard w Malmö. W 1986 r. został mianowany superiorem delegatury polskich oblatów w Szwecji i Norwegii. Potem przez dwa lata (1994–1996) był proboszczem w Ystad, skąd wrócił do Malmö.
21 lutego br. po południu o. Wilhelm wyszedł na spacer i zasłabł. Przyczyną jego śmierci był rozległy zawał serca.
Msza św. pogrzebowa pod przewodnictwem ordynariusza Sztokholmu, bp. Andersa Arboreliusa, odbyła się w Malmö 10 marca br. Koncelebrowało ją 30 kapłanów. Uczestniczyło bardzo wielu wiernych. Homilię wygłosił o. Ludwik Spałek. Pogrzeb odbył się 15 marca br. w Polsce, na cmentarzu oblackim w Obrze. Mszy św. przewodniczył o. prowincjał, o. Teodor Jochem, z udziałem kilkudziesięciu oblatów z Polski i Szwecji, z całą wspólnotą seminaryjną, najbliższą rodziną i wielu wiernymi, przede wszystkim z rodzinnej parafii. Homilię wygłosił o. Henryk Tomys.
O. Wilhelm Imach był dobrym kapłanem, całkowicie oddanym sprawie Bożej i ludziom. Wierni go bardzo cenili i kochali. Szczególnie bliscy byli mu ubodzy, opuszczeni, załamani. Aby lepiej móc służyć Romom, nauczył się ich języka. Miał spokojne usposobienie. Wielu mówiło, że był takim jakby się dla duszpasterstwa w Szwecji narodził. O jego nieprzeciętnej kapłańskiej osobowości najlepiej świadczy kilka odpowiedzi, jakich udzielił w wywiadzie w 1994 r.
Z O. Wilhelmem Imachem OMI, duszpasterzem pracującym w Szwecji, rozmawia ks. Jan Kochel
Ks. Jan Kochel: Tradycyjnie spędza Ojciec urlop w kraju, w swojej rodzinnej parafii. Czy to tylko pragnienie kontaktu z rodziną, z miejscem urodzenia, czy może także jakaś forma „powrotu” do „naszej” – polskiej religijności, zapewne różnej od tej w Szwecji?
O. Wilhelm Imach OMI: Co roku odwiedzam moje rodzinne strony, bo tutaj najlepiej spędzam czas wakacyjny, a przy tej okazji odnawiam kontakt z krajem i z religijnością moich najbliższych. Mam też wiele okazji do przemyślenia mojej pracy w Szwecji, zastanawiam się nad losem ludzi bogatych i biednych, wierzących i niewierzących. Jest prawdą, że cena zbawienia wszędzie wymaga wiele ofiary. /.../
- Miałem przyjemność koncelebrować Mszę św. i jako młody kapłan podpatrywałem Ojca przygotowanie, skupienie w trakcie sprawowania liturgii i wreszcie dziękczynienie. Proszę powiedzieć; jaką rolę w życiu Ojca odgrywa Eucharystia?
Eucharystia jest sercem naszej wiary i każdy kapłan, który naprawdę chce dobra innych ludzi, musi trzymać się mocno Chrystusa Eucharystycznego. W Nim istnieje jakby gwarancja wytrwania do końca jako katolik, jako kapłan. Być bliżej Chrystusa, bo tylko dzięki Niemu można przetrwać ciężkie chwile, a takich w Szwecji nie brakowało. W Eucharystii, w łączności z Chrystusem można zrozumieć, jaką ofiarę trzeba ponosić. Tam, w diasporze, wielu kapłanów żyje osobno. Gdy będą sercem bliżej Jezusa w tabernakulum, to nie będą tak dotkliwie odczuwać tego osamotnienia. Będą wówczas promieniować radością, prawdziwym życiem, dobrocią nie tylko na katolików, ale i na protestantów.
- Ostatnie pytanie: największa radość Ojca w tej prawie 30-letniej posłudze duszpasterskiej w Szwecji?
Największa radość? To właściwie przebywanie wśród ludzi najbiedniejszych. Charyzmatem naszego Zgromadzenia jest praca wśród ubogich. Nie chodzi tylko o ubogich materialnie, bo takich może jest mało w Szwecji, a zwłaszcza w tej dzielnicy Rosengard, gdzie przed trzema laty powstał nasz klasztor i kościół, ale o ubogich oddalonych od Chrystusa, od Kościoła. Narkomani, pijacy, rozwiedzeni, załamani psychicznie …; gdy się z nimi rozmawia, udziela porad, gdy się im służy – to jest największa radość. Jeden raz udało mi się kogoś uratować od samobójstwa. To jest Boża radość: pod płaszczem Maryi Niepokalanej pracować dla najbardziej opuszczonych.
- Bóg zapłać za rozmowę, za świadectwo.
Rozmawiał: ks. Jan Kochel
Od 40 lat pracował w Szwecji.
O. Wilhelm urodził się 26 czerwca 1936 r. w Kotach w powiecie tarnogórskim. W 1951 r. wstąpił do Niższego Seminarium Duchownego w Lublińcu. Po zamknięciu szkoły przez ówczesne władze kontynuował naukę w Markowicach, a nowicjat odbył na Św. Krzyżu. W latach 1956-62 studiował filozofię i teologię w Wyższym Seminarium Duchownym Zgromadzenia w Obrze. Święcenia kapłańskie otrzymał 18 marca 1962 r. w Obrze z rąk abp. Antoniego Baraniaka.
Pierwszą placówką duszpasterską o. Wilhelma była parafia w Obrze. Jednak już w 1966 r. w pierwszej grupie polskich oblatów udał się do pracy duszpasterskiej w Szwecji. Przez dwa lata przy katedrze w Sztokholmie uczył się języka oraz pomagał duszpastersko. Od 1968 r. do 1972 r. był wikariuszem w parafii Helsingborg na południu Szwecji. Potem został proboszczem w naszej pierwszej samodzielnej misji w Landskronie, a od 1979 r. pracował w nowo utworzonej parafii w dzielnicy Rosengard w Malmö. W 1986 r. został mianowany superiorem delegatury polskich oblatów w Szwecji i Norwegii. Potem przez dwa lata (1994–1996) był proboszczem w Ystad, skąd wrócił do Malmö.
21 lutego br. po południu o. Wilhelm wyszedł na spacer i zasłabł. Przyczyną jego śmierci był rozległy zawał serca.
Msza św. pogrzebowa pod przewodnictwem ordynariusza Sztokholmu, bp. Andersa Arboreliusa, odbyła się w Malmö 10 marca br. Koncelebrowało ją 30 kapłanów. Uczestniczyło bardzo wielu wiernych. Homilię wygłosił o. Ludwik Spałek. Pogrzeb odbył się 15 marca br. w Polsce, na cmentarzu oblackim w Obrze. Mszy św. przewodniczył o. prowincjał, o. Teodor Jochem, z udziałem kilkudziesięciu oblatów z Polski i Szwecji, z całą wspólnotą seminaryjną, najbliższą rodziną i wielu wiernymi, przede wszystkim z rodzinnej parafii. Homilię wygłosił o. Henryk Tomys.
O. Wilhelm Imach był dobrym kapłanem, całkowicie oddanym sprawie Bożej i ludziom. Wierni go bardzo cenili i kochali. Szczególnie bliscy byli mu ubodzy, opuszczeni, załamani. Aby lepiej móc służyć Romom, nauczył się ich języka. Miał spokojne usposobienie. Wielu mówiło, że był takim jakby się dla duszpasterstwa w Szwecji narodził. O jego nieprzeciętnej kapłańskiej osobowości najlepiej świadczy kilka odpowiedzi, jakich udzielił w wywiadzie w 1994 r.
Trzymać się mocno Chrystusa Eucharystycznego
(fragmenty wywiadu)Z O. Wilhelmem Imachem OMI, duszpasterzem pracującym w Szwecji, rozmawia ks. Jan Kochel
Ks. Jan Kochel: Tradycyjnie spędza Ojciec urlop w kraju, w swojej rodzinnej parafii. Czy to tylko pragnienie kontaktu z rodziną, z miejscem urodzenia, czy może także jakaś forma „powrotu” do „naszej” – polskiej religijności, zapewne różnej od tej w Szwecji?
O. Wilhelm Imach OMI: Co roku odwiedzam moje rodzinne strony, bo tutaj najlepiej spędzam czas wakacyjny, a przy tej okazji odnawiam kontakt z krajem i z religijnością moich najbliższych. Mam też wiele okazji do przemyślenia mojej pracy w Szwecji, zastanawiam się nad losem ludzi bogatych i biednych, wierzących i niewierzących. Jest prawdą, że cena zbawienia wszędzie wymaga wiele ofiary. /.../
- Miałem przyjemność koncelebrować Mszę św. i jako młody kapłan podpatrywałem Ojca przygotowanie, skupienie w trakcie sprawowania liturgii i wreszcie dziękczynienie. Proszę powiedzieć; jaką rolę w życiu Ojca odgrywa Eucharystia?
Eucharystia jest sercem naszej wiary i każdy kapłan, który naprawdę chce dobra innych ludzi, musi trzymać się mocno Chrystusa Eucharystycznego. W Nim istnieje jakby gwarancja wytrwania do końca jako katolik, jako kapłan. Być bliżej Chrystusa, bo tylko dzięki Niemu można przetrwać ciężkie chwile, a takich w Szwecji nie brakowało. W Eucharystii, w łączności z Chrystusem można zrozumieć, jaką ofiarę trzeba ponosić. Tam, w diasporze, wielu kapłanów żyje osobno. Gdy będą sercem bliżej Jezusa w tabernakulum, to nie będą tak dotkliwie odczuwać tego osamotnienia. Będą wówczas promieniować radością, prawdziwym życiem, dobrocią nie tylko na katolików, ale i na protestantów.
- Ostatnie pytanie: największa radość Ojca w tej prawie 30-letniej posłudze duszpasterskiej w Szwecji?
Największa radość? To właściwie przebywanie wśród ludzi najbiedniejszych. Charyzmatem naszego Zgromadzenia jest praca wśród ubogich. Nie chodzi tylko o ubogich materialnie, bo takich może jest mało w Szwecji, a zwłaszcza w tej dzielnicy Rosengard, gdzie przed trzema laty powstał nasz klasztor i kościół, ale o ubogich oddalonych od Chrystusa, od Kościoła. Narkomani, pijacy, rozwiedzeni, załamani psychicznie …; gdy się z nimi rozmawia, udziela porad, gdy się im służy – to jest największa radość. Jeden raz udało mi się kogoś uratować od samobójstwa. To jest Boża radość: pod płaszczem Maryi Niepokalanej pracować dla najbardziej opuszczonych.
- Bóg zapłać za rozmowę, za świadectwo.
Rozmawiał: ks. Jan Kochel
(MD)


